bernardpiechal

napisał(a) o Ponad czasem

Mam wrażenie, że ten film ma całemu światu przedstawić tradycyjną, koreańską sztukę śpiewu pansori. Stąd logiczne, że śpiewu w tym filmie jest dużo. Dla przeciętnego europejczyka ta muzyka, biorąc pod uwagą przeciętny poziom wykształcenia muzycznego (wynoszący: zero ;P ) może być trudna w odbiorze, a jej ilość w filmie może sprawiać dla niego wrażenie dłużyzn. Jednak mnie się wydaje, że właśnie o to chodziło w tym filmie - o posłuchanie muzyki z historią plecioną w tło.